[ Pobierz całość w formacie PDF ]

szlachetnym gestem.
Kelly zdała sobie sprawę, że się zakochała. Dlatego tak bardzo
zabolała ją myśl, że Ryan mógł spędzić z nią noc jedynie ze względu
na jej niedoświadczenie w kontaktach z mężczyznami. Nie chciała, by
ktoś traktował ją jak łatwą zdobycz. Pragnęła być dla Ryana kimś
ważnym, chciała, by dostrzegł, jaką jest osobą i ile ma mu do
zaoferowania. W ciągu ostatnich kilku dni nabrała dystansu do tego,
co się zdarzyło. Zrozumiała, jak bardzo jej zależało na związku z
Ryanem.
Czuła, że zaraz się rozpłacze, ale ostatkiem sił powstrzymała łzy.
Nie warto było rozpaczać, gdyż Ryan Sperling jej nie kochał. Dla
niego była jedynie przelotną znajomością, która się skończy wraz z
120
RS
jego wyjazdem. Na pewno nie zamierzał się związać z kobietą, która
tak bardzo przypominała mu kochankę Webba. Nie chciał co rano
budzić się obok kopii Brendy Hartley i przypominać sobie o zdradzie
ojca i cierpieniu umierającej matki.
Z zadumy wyrwał ją dzwonek u drzwi. Nie miała pojęcia, kto
mógł się zjawić przed jej domem w środku burzy. Przez szybę
zauważyła męską postać. Gdy podeszła do okna, człowiek odwrócił
się i Kelly rozpoznała Ryana. Z bijącym sercem otworzyła drzwi.
- Co się stało? - spytała.
Ryan miał na głowie kapelusz, z którego spływały mu na twarz
ciężkie krople deszczu.
- Mogę wejść? - spytał.
Kelly cofnęła się bez słowa i wpuściła go do środka. Gdy
zamknęła drzwi, Ryan zdjął kurtkę i kapelusz.
- Daj mi to - powiedziała, wyciągając rękę, po czym powiesiła
mokre ubranie na wieszaku.
W milczeniu przeszli do salonu.
- Chcesz coś do picia? - spytała Kelly, gdy stanęli na środku
pokoju. - Właśnie zamierzałam zaparzyć herbatę.
Wiedziała, że jej słowa brzmią sztucznie, ale dzięki temu
zyskiwała czas, żeby się uspokoić.
- Nie, dzięki - odparł. - Płakałaś? - spytał, zaglądając jej w oczy.
Kelly była tak zaskoczona dzwonkiem u drzwi, że zapomniała o
swoim wyglądzie.
- Nie, to alergia - skłamała.
- Oj, chyba nie - stwierdził, podchodząc bliżej.
121
RS
- Możesz mi wytłumaczyć, po co przyszedłeś? - spytała oschle.
- Nie domyślasz, się? -Kelly uniosła wyżej głowę.
- Pewnie chcesz mi zakomunikować, że twoją pierwszą decyzją
w firmie będzie zerwanie ze mną rozmów, prawda?
- Przecież wiesz, że tego nie zrobię. Kelly była zaskoczona.
-Nie?
- Wcale nie zamierzam zrywać rozmów - powiedział wolno
Ryan, patrząc jej poważnie w oczy.
Kelly czuła się niezręcznie. Tęskniła za jego czułym głosem i
gorącymi pocałunkami, ale stojący przed nią mężczyzna zdawał się
nieprzenikniony i oziębły.
- Będziesz tylko musiała spełnić kilka warunków -dodał.
- Jakich?
- Najpierw trzeba sprawdzić, czy twoje produkty wyrobiły sobie
markę.
- Na razie jeszcze nie, ale...
-Nie musi to być na skalę krajową - przerwał. -Ważne, żebyś
była rozpoznawana w swojej okolicy. W Hunter's Landing na pewno
znają twój sklep.
Kelly skinęła głową. Wiedziała, że jej butik był zbyt mały, by
mówić o rozpoznawalnej marce na skalę krajową.
- Poza tym musimy wiedzieć, kto jest wykonawcą twoich
projektów.
Kelly poczuła się nieco pewniej.
- Mam kontakt z paroma wytwórcami na zachodnim wybrzeżu.
Mogę za nich ręczyć. Dotąd zawsze dostarczali mi na czas wszystkie
122
RS
produkty. Mają dobre rekomendacje i wiem, że dostarczają też towar
do dużych sklepów sieciowych.
- Pracują też dla Sperlinga? -Tak.
- A co z marżą? Sklepy sieciowe zwykle liczą na czterdzieści
procent - powiedział. - Chociaż ta sprawa jest do negocjacji - dodał po
namyśle.
- To znaczy?
- Jaki jest twój przychód?
- Ponad sześćdziesiąt procent.
- Zwietnie - powiedział z uznaniem.
- To dzięki dobrej lokalizacji - wyjaśniła. - Możesz poprawić
mój wynik, ale chciałabym mieć pewność, że moje produkty znajdą
się w widocznym miejscu i będą dobrze reklamowane - dodała.
- Zgoda, ale muszę mieć na nie wyłączność.
- Jak to? - Spojrzała na niego zaniepokojona.
- Będę twoim jedynym partnerem. %7ładnych kontaktów z
konkurencją.
123
RS
ROZDZIAA JEDENASTY
Kelly poczuła ucisk w żołądku i nerwowo oblizała wargi. Ryan
patrzył na nią wygłodniałym wzrokiem.
- Jeśli to ma być kontrakt na wyłączność, oczekuję lepszych
warunków - powiedziała cicho.
- Jestem otwarty na propozycje - odparł, podchodząc bliżej.
- Czy my nadal rozmawiamy o kontrakcie między moim
sklepem a firmą Sperling? - spytała z uśmiechem Kelly.
Napięcie rosło z każdą chwilą.
- Nie wiem - szepnął Ryan, dotykając ręką jej policzka. - Jak
myślisz?
- Nie obawiasz się wejścia ze mną w spółkę? - Kelly spojrzała
mu głęboko w oczy. - Jestem córką Brendy Hartley i wyglądam
zupełnie tak jak ona.
- Podoba mi się twój wygląd. - Jego ręce zaczęły delikatnie
gładzić jej loki. - Ale poza tym w niczym nie przypominasz swojej
matki. Co z tego, że masz brązowe ; oczy i rude włosy? Ja stoję na
czele firmy Sperling, a to nie czyni mnie podobnym do Webba.
- Ludzie mogą się dziwić, widząc nas razem - szepnęła drżącym
głosem,
- Może warto zrobić skok na głęboką wodę? - spytał Ryan,
przybliżając usta do jej rozchylonych warg.
- Pochodzimy z zupełnie różnych światów.
124
RS
- Ale mimo to jesteśmy do siebie podobni - zauważył z
uśmiechem, wciąż patrząc jej w oczy. - Zawsze robiliśmy wszystko,
by różnić się od naszych rodziców.
- To prawda - westchnęła Kelly.
- Widzisz? - zażartował. - Wreszcie przyznałaś mi w czymś
rację. Mam przeczucie, że będzie nam się dobrze razem pracowało.
Kelly zaśmiała się niepewnie. Czuła, że uginają się pod nią
kolana.
Ryan zaczął delikatnie całować jej nos, policzki, potem usta.
- Jako twój biznesowy partner nie powinnam się godzić na takie
traktowanie - szepnęła drżącym głosem.
- Ale możesz się zgodzić, jeśli uznamy, że to rozmowa w
sprawie posady... przyszłej żony.
Kelly z wrażenia otworzyła usta.
- Słucham?
Zamiast odpowiedzi poczuła na ustach jego gorący, namiętny
pocałunek.
- Wyjdz za mnie i miej ze mną dzieci - powiedział wreszcie.
Kelly poczuła, że łzy napływają jej do oczu.
- Dobrze - wyszeptała z trudem. Kiedy ochłonęła z wrażenia,
dodała:
- Tydzień temu zadzwoniłam do Webba i powiedziałam mu, że
nie jestem już zainteresowana kontraktem.
- Wiem o tym - powiedział Ryan, dotykając palcem łzy, która
spłynęła po jej policzku.
- Skąd?
125
RS [ Pobierz całość w formacie PDF ]