[ Pobierz całość w formacie PDF ]

na sobie długi jedwabny szlafrok i aksamitne domowe pantofle. Bez krawata jego
szyja wydawała się jej dziwnie obnażona, a jedynym znajomym akcentem był
sosnowy zapach. Widząc ją w sukni, wcale się nie zdziwił. Ostrożnie zamknął za sobą
drzwi i stał bez ruchu, jakby się nad czymś zastanawiał.
- Rozmyśliłam się... - z trudem wyjąkała Caterina. - Przepraszam. Na pewno
pan wie, co czuję... To byłaby zdrada, prawda? Rozumie pan, że nie mogę tego zrobić.
To musi poczekać, aż... sama nie wiem. - Bezradnie rozłożyła ręce. W migotliwym
blasku świec w oczach sir Chase'a błyszczało rozbawienie i jakby podziw, nie było w
nich jednak rozczarowania. - Powinien pan stąd wyjść - dodała ostrzej, zirytowana
jego zachowaniem. - Spędziłam uroczy wieczór, a teraz dobranoc.
On jednak nie zamierzał wychodzić. Podszedł do niej, wyjął jej z rąk
rękawiczki i powiesił je na oparciu krzesła.
- Rozumie pan, co mówię? Zmieniłam...
- Zmieniła pani zdanie, oczywiście. Przestraszyła się pani i chce się wycofać.
Jest pani cudowną, pełną temperamentu kobietą. Pragnie mnie pani, lecz jednocześnie
wzdraga się na samą myśl, że miałaby się pani poddać, a nawet wyrazić na to zgodę.
To wbrew pani naturze. Istnieje na to popularne określenie.
- Jakie? - zapytała, cofając się przed nim wokół łóżka.
- Duma. - Stąpał za nią krok w krok jak szary kocur tropiący ofiarę. -
Rozumiem to i znam sposób, by ku obopólnej satysfakcji rozwiązać ten problem.
Pokazać pani?
- Nie! - krzyknęła zdenerwowana, bo sir Chase wcale nie zamierzał wyjść.
Próbowała uciec, ale chwycił ją, błyskawicznym ruchem rzucił na łóżko, przygniótł
sobą i unieruchomił ręce, które biły go w piersi. - Zostaw mnie! - syknęła. - Mógłbyś
- 113 -
S
R
przynajmniej o tym porozmawiać, ale ty nic nie rozumiesz! Dla ciebie to nic nie
znaczy, prawda? Puść mnie... puść mnie!
- Spokojnie, panienko... spokojnie. Nie szarp się i posłuchaj.
- Nie chcę cię słuchać! - wykrztusiła, nie mogąc oderwać wzroku od jego nagiej
piersi widocznej między rozchylonymi połami szlafroka. Był tak blisko, że czuła nie
tylko jego zapach, lecz i bijące od niego ciepło. Serce zaczęło jej łomotać coraz
szybciej i sprzeciw nagle osłabł. - Nie chcę tego z tobą zrobić - szepnęła
podekscytowana, próbując sobie wmówić, że to prawda.
- Wolisz, żebym cię zmusił i zaspokoił twoje ciało, jednocześnie uwalniając od
wszelkiej odpowiedzialności? Wiem, że tak... Nie masz jednak racji, myśląc, że to dla
mnie nic nie znaczy. Nie traciłbym czasu dla kobiety, która sprzeciwia się tak bardzo
jak ty. Jesteś wyjątkiem. Przekonajmy się, czy delikatna perswazja coś zmieni w
naszej sytuacji.
Puścił jej ręce i powoli zaczął rozwiązywać wstążkę przytrzymującą suknię
przy szyi. Potem rozpiął haftki gorsetu i zsunął z ramion.
Przycisnęła łokcie do ciała, przytrzymując górę sukni. Czuła się bezradna i
jednocześnie gotowa. Pewna, że mimo jej nieszczerych protestów, sir Chase wyzwoli
uwięzioną w niej namiętność, która od dawna czekała, by wyrwać się na wolność.
Tylko ktoś z tak dużym doświadczeniem wiedział, jak przyjąć to, co mogła
zaoferować dumna, namiętna i jednocześnie uległa kobieta. Tylko on mógł zrozumieć,
czego w zamian oczekiwała. Nie chciała, by ją potraktował delikatnie jak dziewicę.
Chciała przeżyć coś, co wynagrodzi jej poświęcenie. A to mogła zrobić tylko
prawdziwa miłość z prawdziwym mężczyzną. Takim jak on.
Nie nalegał. Spojrzał w pociemniałe oczy Cateriny i od razu wiedział, że jej
sprzeciw był czysto formalny. Pocałował ją w usta. Delikatny pocałunek miał ją
zachęcić do współpracy.
Tak jak poprzednio, dotyk jego ust rozpalił ją do czerwoności. Zachęcony taką
reakcją, opuścił wstępne fazy uwodzenia i chwycił Caterinę w ramiona. Opadli na
łóżko.
- 114 -
S
R
Jednym ruchem zdarł z siebie koszulę. Obserwował czujnie twarz Cateriny, ale
nie dostrzegł śladu zdenerwowania. Leżała z półprzymkniętymi oczami, czekając, aż
ją rozbierze. Dotąd tylko o tym marzyła...
Bliskość nagiego męskiego ciała działała na nią jak narkotyk. Ostrożnie i
nieśmiało dotykała silnego, umięśnionego ciała. Jego szerokie ramiona i wąskie biodra
w niczym nie przypominały miękkich krągłości jej ciała. W pokoju rozjaśnionym
blaskiem jednej świecy twarz sir Chase'a wydawała się zupełnie ciemna, jak
wyciosana z kawałka dębowego drewna. Widział zachwyt, z jakim na niego patrzyła, i
zrozumiał, że nie będzie mu się opierać.
Zajął jej myśli pocałunkiem, ostrożnie chwycił za suknię i pociągnął ją w dół,
odsłaniając Caterinę aż do pasa. Kiedy ich nagie ciała się zetknęły, z pełnym
pożądania krzykiem przywarła do sir Chase'a całą sobą. Niecierpliwie pomagała mu
zdejmować swoją suknię.
Nagle napotkała na nieznany, dziwnie twardy fragment jego ciała, który wbijał
się jej w brzuch. Oderwała się od ust sir Chase'a i z lękiem spojrzała w dół.
Oczywiście widziała wiele antycznych rzezb, obserwowała też swoich małych
przyrodnich braci, ale czegoś takiego nawet nie potrafiłaby sobie wyobrazić.
Spodziewał się takiej reakcji. Co prawda dotąd nie interesował się dziewicami,
ale ta kobieta była zupełnie inna niż wszystkie, które znał. Na zewnątrz chłodna i [ Pobierz całość w formacie PDF ]